Drużyny Mistrzostw Świata 2026 — pełny przegląd 48 reprezentacji

Przegląd 48 drużyn uczestniczących w Mistrzostwach Świata 2026 w USA, Meksyku i Kanadzie

Czterdzieści osiem drużyn. Sześć konfederacji. Trzynaście debiutantów w tym formacie. Mistrzostwa Świata 2026 to największy turniej piłkarski w historii — i każda z tych 48 reprezentacji przyjechała do Ameryki Północnej z własną historią, własnymi ambicjami i własnymi powodami, żeby wierzyć, że ten mundial może być ich mundialem.

Format rozszerzony z 32 do 48 drużyn zmienia wszystko, co wiedzieliśmy o strukturze sił na wielkim turnieju. UEFA wysłała 16 reprezentacji — tyle, ile całe MŚ liczyło jeszcze w 1998 roku. CONMEBOL ma sześć miejsc, Afryka aż dziewięć, Azja osiem, CONCACAF sześć, a Oceania jednego przedstawiciela. Dwa dodatkowe bilety przyznano przez międzykontynentalny play-off. Ta dystrybucja oznacza, że na MŚ 2026 zobaczymy drużyny, które nigdy wcześniej nie grały na tym poziomie — i drużyny, które do niedawna uważały się za pewnych uczestników, a teraz oglądają turniej z kanapy. Mam na myśli nas — Polskę — ale też Włochy, Danię czy Nigerię.

Przez dziewięć lat analityki sportowej nauczyłem się, że mundialowa hierarchia to nie piramida z jednym szczytem. To raczej mapa tektoniczna — płyty się przesuwają, a trzęsienia ziemi zdarzają się tam, gdzie nikt ich nie oczekuje. Poniżej przeprowadzam Cię przez wszystkie 48 reprezentacji MŚ 2026, od obrońców tytułu po debiutantów, od wiecznie głodnych gigantów po kraje, które jeszcze dwa lata temu nie marzyły o mundialowym bilecie.

Podział według konfederacji — UEFA: 16 drużyn, CONMEBOL: 6, CAF: 9, AFC: 8, CONCACAF: 6, OFC: 1, plus 2 miejsca z międzykontynentalnego play-off. Łącznie 12 grup po 4 drużyny. Awans: dwie najlepsze z każdej grupy plus 8 najlepszych drużyn z trzecich miejsc.

Ładowanie...

Faworyci — sześć drużyn, które bukmacherzy widzą z pucharem

Zacząłem analizować kursy outright na zwycięzcę MŚ 2026 w dniu zamknięcia kwalifikacji, 31 marca 2026 roku. Tego samego wieczoru, kiedy Polska przegrała ze Szwecją. Zamiast się użalać, otworzyłem arkusz kalkulacyjny. Emocje do kieszeni, liczby na ekran — to lekcja, którą każdy typer powinien odrobić, zanim zacznie wydawać pieniądze.

Argentyna wchodzi na turniej jako obrońca tytułu i najwyżej oceniany zespół świata. Lionel Messi ma 39 lat i to niemal na pewno jego ostatni mondial — pytanie, czy kadra Scaloniego potrafi wygrywać bez dominacji Messiego w każdym meczu. Odpowiedź brzmi tak: Julián Álvarez, Enzo Fernández, Alejandro Garnacho i Alexis Mac Allister to generacja, która dojrzała od Kataru. W kwalifikacjach CONMEBOL Argentyna prowadziła przez większość cyklu, tracąc punkty głównie w meczach wyjazdowych na ekstremalnych wysokościach w Boliwii i Ekwadorze. Defensywa oparta na Cristiánie Romero i Lisandro Martínezie to jeden z najsolidniejszych bloków obronnych w światowej piłce. W Grupie J z Algierią, Austrią i Jordanią awans jest formalnością — prawdziwy test zacznie się w fazie pucharowej. Kurs outright oscyluje wokół 5.50, co czyni Argentynę drugim faworytem rynku.

Francja to maszyna turniejowa Didiera Deschampsa — dwa finały z rzędu (2018 wygrana, 2022 przegrana po rzutach karnych), głębia kadry, jakiej nie ma nikt inny. Kylian Mbappé w wieku 27 lat jest na szczycie swojej kariery, a za nim czeka ława, na której siedzą zawodnicy wzmacniający każdy klub w Europie. Antoine Griezmann na pozycji cofniętego napastnika, Aurélien Tchouaméni w środku pola, Theo Hernández na lewej obronie — każda formacja ma plan A, B i C. Francja wygrała cztery z ostatnich siedmiu wielkich turniejów (MŚ 1998, 2018, Euro 2000, Nations League 2021) i dotarła do finału w trzech kolejnych — statystyka, której nie ma żaden inny kraj. Grupa I z Norwegią, Senegalem i Irakiem to wyzwanie logistyczne, nie sportowe. Kurs na Francję: okolice 5.00 — najniższy w stawce, co odzwierciedla połączenie talentu, doświadczenia i systemu.

Anglia od 1966 roku czeka na tytuł mistrzowski, ale ta kadra ma wszystko, żeby czekanie się skończyło. Harry Kane, Jude Bellingham i Phil Foden to trio ofensywne światowej klasy — Kane strzela gole w tempie, które przypomina najlepsze lata Lewandowskiego w Bayernie, Bellingham w wieku 22 lat jest już jednym z najkompletniejszych pomocników na świecie, a Foden kontroluje tempo gry z precyzją, jakiej Anglia nie miała od czasów Scholes’a. Głębia defensywy — od Johna Stonesa po Marca Guehi — daje solidność, której brakowało wcześniejszym pokoleniom. Na Euro 2024 Anglia dotarła do finału, przegrywając z Hiszpanią, ale sam fakt, że ta kadra konsekwentnie dochodzi do końcowych faz turniejów (półfinał MŚ 2018, finał Euro 2020, finał Euro 2024), sugeruje, że jest drużyną systemową, nie jednorazowym przebłyskiem. Grupa L z Chorwacją, Ghaną i Panamą zaczyna się od hitu: Anglia vs Chorwacja to rewanż półfinału MŚ 2018, gdy Ivan Perišić i Mario Mandžukić złamali angielskie serca w dogrywce. Kurs outright na Anglię: około 7.00 — fair price za drużynę, która zawsze jest blisko, ale nie potrafi zamknąć turnieju.

Brazylia nie wygrała mundialu od 2002 roku — 24 lata suszy dla kraju pięciu gwiazdek na koszulce. Seleção pod wodzą nowego sztabu szkoleniowego postawiła na Viniciusa Juniora, Rodrygo i Endricka jako trójzęba ataku, porzucając model zależności od jednej gwiazdy, który zawiódł na każdym turnieju od 2006 roku. Kwalifikacje CONMEBOL były burzliwe — Brazylia zakwalifikowała się dopiero w ostatniej kolejce, co wywołało falę krytyki w brazylijskich mediach i zmianę trenera. Ale na mundialach Brazylia ma historyczną tendencję do podnoszenia formy, gdy stawka jest najwyższa — to drużyna, która gra najlepiej, gdy cały naród patrzy. Defensywa z Marquinhosem i młodym talentem z Realu to fundament, na którym Vinicius Jr może robić to, co robi najlepiej: niszczyć obrońców jeden na jednego. Grupa C z Marokiem, Szkocją i Haiti to mieszanka potencjalnie niebezpiecznego rywala z Afryki i dwóch drużyn z ograniczonymi ambicjami pucharowymi. Kurs: 8.00, co dla Brazylii jest relatywnie wysoko — rynek wycenia ich niżej niż Argentynę, Francję i Anglię, dając typerowi potencjalny punkt wejścia na value bet.

Hiszpania przyjechała na MŚ 2026 z tytułem mistrzów Europy z 2024 roku i pokoleniem, które może dominować przez dekadę. Lamine Yamal — 18 lat w momencie turnieju — jest już jednym z najlepszych skrzydłowych na świecie. Pedri kontroluje środek pola, a Rodri zapewnia fundament taktyczny. La Roja pod wodzą Luisa de la Fuente gra szybciej i bardziej bezpośrednio niż zespoły ery tiki-taka, co czyni ją mniej przewidywalną i bardziej niebezpieczną. Grupa H z Arabią Saudyjską, Kabowerde i Urugwajem to jedno realne wyzwanie w postaci Urugwaju, ale na papierze — Hiszpania przechodzi. Kurs outright: 7.50.

Niemcy przebudowali kadrę po rozczarowujących turniejach — wylot z grupy na MŚ 2022 i porażka w ćwierćfinale domowego Euro 2024 okazały się katalizatorem zmiany. Jamal Musiala i Florian Wirtz to duet, który redefinuje ofensywę Die Mannschaft — obaj mają po 23 lata i grają piłkę, jakiej Niemcy nie widzieli od czasów Mesuta Özila w najlepszej formie. Grupa E z Wybrzeżem Kości Słoniowej, Ekwadorem i debiutującym Curaçao nie stanowi poważnego zagrożenia. Kurs: 9.00 — trochę za wysoki moim zdaniem, biorąc pod uwagę głębię kadry i motywację po ostatnich niepowodzeniach.

Pretendenci — drużyny z potencjałem na wielką niespodziankę

Na Mundialu w Rosji 2018 Chorwacja z miasteczka o populacji czterech milionów dotarła do finału. Dwa lata wcześniej Portugalia wygrała Euro, przegrywając w fazie grupowej i wygrywając turniej bez jednego zwycięstwa w regulaminowym czasie. „Dark horse” to nie klisza — to prawidłowość. Na każdym mundialu od 2002 roku co najmniej jedna drużyna spoza ścisłego grona faworytów dochodziła do półfinału.

Dark horses Mistrzostw Świata 2026 — Portugalia, Holandia, Chorwacja, Belgia i Kolumbia jako pretendenci do tytułu

Portugalia wchodzi w nową erę — era po Cristiano Ronaldo, który nie został powołany na turniej. To może być wyzwolenie, nie strata. Bez ciężaru obsługi legendarnego ego kadra może grać jako kolektyw: Rafael Leão, Bernardo Silva, Bruno Fernandes i João Félix tworzą ofensywny kwartet, który w eliminacjach UEFA strzelał średnio 3.1 gola na mecz. Grupa K z Kolumbią, Uzbekistanem i DR Kongo jest wyrównana — mecz z Kolumbią zadecyduje o pierwszym miejscu. Kurs outright: 12.00.

Holandia od 1974 roku gra na mundialach spektakularną piłkę, trzy razy docierała do finału i trzy razy przegrywała — z Niemcami w 1974, z Argentyną w 1978 i z Hiszpanią w 2010. Na MŚ 2026 Oranje trafili do Grupy F z Japonią, Szwecją i Tunezją — to grupa, którą media natychmiast okrzyknęły grupą śmierci, i słusznie, bo każda z tych czterech drużyn ma realne szanse na awans. Holandia ma kadrę głęboką jak mało kto: Virgil van Dijk w obronie daje spokój reszcie formacji, Frenkie de Jong w środku pola dyktuje tempo, Cody Gakpo w ataku łączy siłę fizyczną z techniką. Słabość? Brak dominującego napastnika numer 9 — Memphis Depay nie jest już tym, kim był, a młodsi kandydaci nie przejęli pałeczki. Mimo to, Holandia w historii mundiali jest drużyną, która zawsze gra atrakcyjnie i zawsze dochodzi daleko — nawet jeśli nigdy nie wygrywa. Kurs: 13.00.

Chorwacja to fenomen — kraj z populacją mniejszą niż Warszawa, który regularnie bije się z najlepszymi. Luka Modrić ma 40 lat i to na pewno jego ostatni mundial, ale wokół niego wyrosła generacja Joško Gvardiola, Mateo Kovačicia (wciąż w formie) i młodego Gabrijela Vidovicia. Grupa L z Anglią to powtórka z MŚ 2018, ale tym razem Chorwaci są w innej roli — są starsi, bardziej doświadczeni i mniej zależni od jednego geniusza. Kurs outright: 20.00, co dla drużyny z dwoma mundialowymi medalami w ostatnich trzech turniejach wydaje się zbyt wysoki.

Belgia ostatni raz nazwała się „złotym pokoleniem” na MŚ 2018 — trzecie miejsce w Rosji, porażka z Francją w półfinale. Teraz Kevin De Bruyne jest wciąż liderem, ale wokół niego działa inna kadra: Jeremy Doku, Amadou Onana, Arthur Vermeeren. Grupa G z Iranem, Nową Zelandią i Egiptem jest komfortowa. Problem Belgii to historia turniejowego niedowładu — na Euro 2024 odpadli w 1/8 finału z Francją bez oddania celnego strzału. Kurs: 17.00.

Kolumbia przeżywa renesans — kwalifikacje CONMEBOL ukończyła na trzecim miejscu, za Argentyną i Urugwajem, z najlepszą defensywą w eliminacjach. Luis Díaz z Liverpoolu to gwiazda, ale siła Kolumbii leży w zbiorowej intensywności i wierze, która buduje się od Copa América 2024, gdzie dotarli do finału. Grupa K z Portugalią będzie testem — wygrana daje momentum na fazę pucharową. Kurs: 25.00.

Solidny środek stawki — drużyny, których nie wolno lekceważyć

Na każdym Mundialu jest taki moment — zazwyczaj w trzeciej kolejce fazy grupowej — gdy komentator mówi „tego nikt się nie spodziewał”. A potem okazuje się, że ten, kto analizował dane zamiast czytać nagłówki, spodziewał się doskonale. Środek stawki na MŚ 2026 to kopalnia okazji — i kopalnia pułapek dla tych, którzy patrzą tylko na nazwy drużyn.

Japonia to azjatycka potęga, która na MŚ 2022 pokonała Niemcy i Hiszpanię w fazie grupowej, zanim odpadła w 1/8 finału po rzutach karnych z Chorwacją. Kadra Hajime Moriyasuma to idealny wyraz japońskiej filozofii: dyscyplina taktyczna, fenomenalna kondycja fizyczna pozwalająca na pressing przez pełne 90 minut, szybkość przejścia z obrony do ataku mierzona w sekundach, nie minutach. Takefusa Kubo z Realu Sociedad, Kaoru Mitoma z Brighton i Takumi Minamino tworzą ofensywę zdolną zagrozić każdemu — a za nimi stoi pokolenie japońskich pomocników rozsianych po Bundeslidze, Serie A i Premier League, co daje trenerowi luksus rotacji, jakiego nie ma żadna inna azjatycka kadra. W Grupie F z Holandią, Szwecją i Tunezją Japonia jest ciemnym koniem — a w fazie pucharowej, z ich pressing game i zdolnością do taktycznego kameleonizmu (przełączanie między trójką a czwórką obrońców w trakcie meczu), mogą wyeliminować każdego, kto nie jest na to przygotowany.

Maroko to drużyna, która na MŚ 2022 udowodniła, że afrykański futbol osiągnął nowy poziom. Czwarte miejsce w Katarze — pokonując Belgię, Hiszpanię i Portugalię po drodze — to nie był przypadek, lecz efekt systemu budowanego od lat. Walid Regragui zbudował zespół, który broni jako monolit i atakuje z chirurgiczną precyzją kontry. Achraf Hakimi z Paris Saint-Germain, Youssef En-Nesyri i Azzedine Ounahi wracają z doświadczeniem tamtego turnieju — wiedzą, jak smakuje półfinał, i chcą więcej. Marokańska diaspora w Europie dostarcza kadry talentów, którzy łączą europejskie szkolenie z afrykańską determinacją. Grupa C z Brazylią to wyzwanie, ale Maroko na MŚ 2022 wyeliminowało drużyny mocniejsze na papierze niż Brazylia w obecnej formie — pytanie brzmi, czy Brazylia boi się Maroka, bo Maroko na pewno nie boi się Brazylii.

Urugwaj — trzykrotni uczestnicy mundialu z dwoma tytułami w gablocie (1930, 1950) — wciąż produkuje piłkarzy na światowym poziomie z kraju o populacji 3.5 miliona. Darwin Núñez, Federico Valverde i Ronald Araújo to rdzeń kadry, która w kwalifikacjach CONMEBOL zajęła drugie miejsce, wyprzedzając Brazylię. Grupa H z Hiszpanią to mecz o wszystko — ale Urugwaj w roli underdoga gra swoją najlepszą piłkę.

Szwajcaria to europejski odpowiednik nadgarstka zegarka — niezawodna, precyzyjna, nieefektowna, ale skuteczna. Na każdym z ostatnich czterech wielkich turniejów Szwajcarzy przechodzili fazę grupową. Granit Xhaka w roli lidera, silna obrona, pragmatyczny styl — w Grupie B z Kanadą, Katarem i Bośnią powinni zająć pierwsze lub drugie miejsce bez wielkiego dramatu.

Turcja wraca na mundial po ośmiu latach nieobecności z kadrą pełną młodych talentów grających w czołowych europejskich ligach. Arda Güler z Realu Madryt to największa gwiazda — ma 21 lat i technikę, która przypomina wczesnego Mesuta Özila, tyle że z lepszym strzałem. Obok niego Hakan Çalhanoğlu dyktuje tempo z głębi pomocy, a Kenan Yıldız z Juventusu atakuje z lewego skrzydła. Siła Turcji leży w głębi kadry i w pasji, z jaką grają na turniejach — na Euro 2024 dotarli do ćwierćfinału, przegrywając dopiero z Holandią. Grupa D z USA, Paragwajem i Australią jest otwarta — Turcja ma realne szanse na drugie miejsce, a przy dobrym dniu i na pierwsze.

Stany Zjednoczone jako gospodarz turnieju mają przewagę, której nie da się zmierzyć statystykami — publiczność, brak podróży, znajomość boisk. Kadra Gregga Berhaltera z Christianem Pulisicem, Westonem McKenniem i Giovannim Reyną to najbardziej utalentowana generacja w historii amerykańskiego futbolu. Pulisic po trzech sezonach w AC Milan jest pełnoprawną gwiazdą europejską, McKennie dodaje fizyczność i pressing w środku pola, a bramkarz Matt Turner zapewnia stabilność między słupkami. Grupa D rozgrywana na amerykańskich stadionach, z kibicami w 90% popierającymi gospodarzy — to efekt, który na mundialach dawał 60% więcej zwycięstw gospodarzom niż wynikałoby z ich rankingu. Pytanie o USA nie brzmi „czy wyjdą z grupy” — brzmi „jak daleko zajdą w fazie pucharowej”.

Szwecja — drużyna, która złamała polskie serca 31 marca — ma prawo czuć się pewnie. Viktor Jökeresz z Arsenalu jest w formie życia, Alexander Isak strzela w Premier League jak w najlepszych latach Zlatana. Grupa F to grupa śmierci, ale Szwedzi mają twardość mentalną, której dowiedli właśnie w play-offie z nami.

Debiutanci Mundialu — cztery historie, które trzeba usłyszeć, żeby w nie uwierzyć

Kiedy rozmawiałem z kolegą analitykiem z Lizbony o losowaniu grup MŚ 2026, powiedział mi coś, co utkwiło mi w głowie: „Debiutant na mundialu to jak debiutant w pokerze — nie wiesz, czego się spodziewać, bo on sam nie wie, co zrobi”. To trafna analogia. Czterech debiutantów MŚ 2026 — Kabowerde, Curaçao, Jordania i Uzbekistan — wnosi na turniej energię nieprzewidywalności, której nie da się wycenić w żadnym modelu.

Kabowerde to archipelag na Atlantyku o populacji niespełna 600 tysięcy osób — mniejszy niż Wrocław. Ich droga na MŚ 2026 przez kwalifikacje CAF to opowieść o pokonywaniu przeciwności: brak własnej ligi zawodowej, treningi na boiskach, które w Europie służyłyby za parkingi, budżet federacji mniejszy niż roczna pensja rezerwowego bramkarza w Premier League. Kadra opiera się na diasporze — większość zawodników gra w ligach portugalskich, francuskich i holenderskich, co daje im europejski poziom taktyczny przy afrykańskiej atletyce. Trener Bubista zbudował tożsamość opartą na solidnej obronie i szybkich kontrach, wykorzystując fakt, że nikt nie chce przegrać z Kabowerde — a ta presja na rywala generuje błędy. W Grupie H z Hiszpanią, Arabią Saudyjską i Urugwajem szanse na awans są minimalne, ale pierwszy gol Kabowerde na mundialu będzie momentem, który obejrzy cała planeta.

Curaçao — karaibska wyspa o populacji 150 tysięcy — to najmniejszy kraj na MŚ 2026 pod względem liczby mieszkańców. Federacja piłkarska na Curaçao liczy niecałe 40 lat, a historia awansu na mundial to historia sprytnego wykorzystania reguł FIFA. Wielu zawodników urodzonych w Holandii, z korzeniami na Curaçao, wybrało reprezentację wyspy zamiast konkurencji o miejsce w kadrze Oranje — i ta strategia przyniosła owoce. Kadra z zawodnikami grającymi w Eredivisie i niższych ligach holenderskich ma technikę i taktyczną świadomość, której brakuje typowym przedstawicielom CONCACAF. Juninho Bacuna z doświadczeniem w Championship to kapitan i lider drużyny. Grupa E z Niemcami to brutalne zderzenie z rzeczywistością — ale sam fakt, że Curaçao stoi na tej samej murawie co Die Mannschaft, jest triumfem sam w sobie i inspiracją dla każdej małej wyspy z piłkarskim marzeniem.

Jordania zaskoczyła świat na Pucharze Azji 2024, docierając do finału i przegrywając dopiero z gospodarzem — Katarem. To był moment, w którym azjatycki futbol zrozumiał, że Jordania to nie przypadkowy gość na bankiecie, lecz drużyna z autentycznym systemem i tożsamością. Kwalifikacje AFC potwierdziły, że to nie był jednorazowy przebłysk: Jordania pokonała drużyny z wieloletnim mundialowym doświadczeniem, żeby wywalczyć bilet do Ameryki. Trener Hussein Ammouta zbudował kadrę opartą na kompaktowej obronie, szybkich skrzydłowych i mentalnej twardości — drużyna, która nigdy nie odpuszcza, nawet przegrywając. Grupa J z Argentyną, Algierią i Austrią to wyzwanie, ale Jordańczycy mają coś, czego nie da się kupić za petrodolary ani wyhodować w akademii — wiarę całego narodu, który nigdy wcześniej nie kibicował swojej drużynie na największej scenie światowego futbolu.

Uzbekistan to ostatni z debiutantów i jednocześnie drużyna z najdłuższą historią „prawie się udało”. Przez dwie dekady Uzbekistan był czwartą lub piątą siłą Azji — zawsze blisko, nigdy na mundialu. MŚ 2026, z rozszerzonym formatem i ośmioma miejscami dla AFC, w końcu otworzyły drzwi, których wcześniejsze pokolenia uzbeckich piłkarzy mogły tylko dotykać klamki. Kadra oparta na zawodnikach z ligi uzbeckiej i rosyjskiej nie ma gwiazd rozpoznawalnych w Europie, ale ma kolektywną tożsamość i trenerski system oparty na dyscyplinie, który na azjatyckich boiskach przynosi regularne rezultaty. Sercem drużyny jest Eldor Shomurodov, napastnik z doświadczeniem w Serie A, który może być jednym z odkryć turnieju. Grupa K z Portugalią, Kolumbią i DR Kongo jest wymagająca, ale trzecie miejsce z awansem nie jest niemożliwe — Uzbekistan potrzebuje jednego wielkiego meczu, żeby uwierzyć, że zasługuje na to miejsce.

Słowiańskie akcenty — Czechy, Bośnia i Chorwacja oczami polskiego kibica

Polska nie jedzie na mundial — wiemy. Ale to nie znaczy, że nie mamy za kogo trzymać kciuków. Trzy słowiańskie drużyny na MŚ 2026 mają z nami więcej wspólnego niż tylko językowe podobieństwa: dzielą tę samą piłkarską kulturę, podobne marzenia i — w przypadku Czech — niemal identyczną frustrację z powodu lat nieobecności na największej scenie.

Słowiańskie reprezentacje na Mistrzostwach Świata 2026 — Czechy, Bośnia i Chorwacja z perspektywy polskiego kibica

Czechy wracają na mundial po dwudziestoletniej przerwie — ostatni raz grały na MŚ 2006 w Niemczech, gdy kadra z Nedvědem, Rosickým i Čechem odpadła w fazie grupowej po porażkach z Ghaną i Włochami. Pokolenie tamtych gwiazd dawno odeszło, ale na jego miejsce wyrosła kadra z Patrikiem Schickiem (bohaterem Euro 2020, gdzie strzelił gola z połowy boiska), Adamem Hlozekem i Tomášem Součekiem, który od lat jest filarem West Hamu na Premier League. Czeski futbol zawsze opierał się na taktycznej dyscyplinie, solidnej grze defensywnej i umiejętności wykorzystywania stałych fragmentów gry — te cechy pozostały, nawet jeśli nazwiska się zmieniły. W Grupie A z Meksykiem, Koreą Południową i RPA Czesi mają realistyczne szanse na drugie miejsce. Mecz z Meksykiem — gospodarzem turnieju na Estadio Azteca — to będzie moment prawdy: 87 tysięcy meksykańskich kibiców naprzeciwko drużyny z kraju o populacji 10 milionów. Dla polskiego kibica Czechy to naturalny wybór: wspólna granica, wspólne piwo, wspólne rozczarowania futbolowe. Teraz oni jadą, my nie — powód więcej, żeby im kibicować i śledzić każdy ich mecz z zaangażowaniem, którego nie możemy włożyć we własną kadrę.

Bośnia i Hercegowina debiutowała na mundialu w 2014 roku w Brazylii — pamiętam ten turniej, bo Edin Džeko strzelił gola Iranowi, a cały kraj eksplodował radością, jakby wygrali puchar. Od tamtej pory Bośnia walczyła o powrót i wreszcie na MŚ 2026 się udało — kwalifikacje UEFA przeszli z drugiego miejsca w grupie i zwycięstwa w play-offie, pokazując charakter, który jest znakiem rozpoznawczym bośniackiego futbolu. Edin Džeko, legenda bośniackiego futbolu i rekordowy strzelec kadry, nie został powołany ze względu na wiek, ale kadra ma nowych liderów: Anel Ahmedhodžić z Sheffield United w obronie, Edin Visća jako doświadczony skrzydłowy i młodzi talenci z austriackiej i niemieckiej Bundesligi. Grupa B z Kanadą, Szwajcarią i Katarem jest otwarta — Bośnia ma charakter i mentalność, żeby z niej wyjść. Mecz z Katarem, obrońcą azjatyckiego tytułu i gospodarzem poprzedniego mundialu, będzie kluczowy. Dla Polaków Bośnia to kraj bliski emocjonalnie — wielu z nas pamięta mecze w eliminacjach, gdy te drużyny mierzyły się twardo i fair, a po końcowym gwizdku wymieniano koszulki z szacunkiem, który przekraczał piłkarską rywalizację.

Chorwacja — o niej pisałem już wśród pretendentów, ale z polskiej perspektywy zasługuje na osobny akapit. To jest drużyna, która od 1998 roku regularnie bije ponad swoją wagę. Modrić, Brozović, Kramarić — to nazwiska, które polscy kibice znają tak dobrze jak własnych reprezentantów. Chorwacja gra w Grupie L z Anglią — to powtórka z legendarnego półfinału 2018, gdy Mandžukić strzelił gola w dogrywce. Jeśli szukasz drużyny, za którą warto ściskać kciuki, bo gra z sercem i inteligencją jednocześnie — Vatreni to Twój wybór.

Wielcy nieobecni — drużyny, które oglądają mundial z kanapy

Trzy Mistrzostwa Świata z rzędu bez Włoch. Powtórzę: trzy. Czterokrotni mistrzowie świata, kraj, który wynalazł catenaccio i podarował futbolowi Baggio, Tottiego i Buffona — nie gra na mundialu od 2014 roku. To nie jest brak szczęścia, to systemowa zapaść włoskiego futbolu młodzieżowego, która dała o sobie znać w najgorszy możliwy sposób. Włochy przegrały w play-offie z Turcją — powtarzając scenariusz z 2022 roku, gdy odpadli z Macedonią Północną — i to jest historia, która zasługuje na książkę, nie akapit. Serie A wciąż produkuje taktycznych geniuszy na ławce trenerskiej, ale brakuje surowca na boisku: młodych Włochów, którzy mogliby rywalizować z Yamalamiami, Musiałami i Bellinghamami tego świata. Dla polskiego kibica to pewna pociecha: nie jesteśmy jedynym piłkarskim narodem z permanentnym bólem serca.

Polska — o nas samych mówię krótko, bo ból jest świeży. 31 marca 2026, Strawberry Arena w Sztokholmie. Prowadziliśmy 2:1, potem 2:2, a w 88. minucie Viktor Jökeresz przymierzył z linii pola karnego i skończyło się 2:3. Robert Lewandowski nie strzelił — być może ostatni raz założył koszulkę z orłem na mundialowy mecz. Niewyjście na MŚ 2026 boli tym bardziej, że format 48 drużyn dawał nam historycznie najlepsze szanse na kwalifikację. Ale futbol nie jest sprawiedliwy — jest matematyczny, i tego dnia matematyka była po stronie Szwecji.

Dania, która dotarła do półfinału Euro 2020 i 1/8 finału MŚ 2022, nie przeszła przez eliminacje UEFA — rozczarowanie porównywalne z naszym. Duńczycy pod wodzą Kaspera Hjulmanda grali dobrą piłkę, ale straciły decydujące punkty w meczach, które powinny wygrać. Nigeria, pięciokrotni uczestnicy mundialu i trzykrotni mistrzowie Afryki, przegrali decydujący mecz w kwalifikacjach CAF — kraj z 220 milionami mieszkańców i niesamowitą tradycją piłkarską nie jedzie do Ameryki, a kraje o populacji mniejszej niż Bydgoszcz — jak Curaçao — jadą. Serbia, z Dušanem Vlahoviciem i Aleksandarem Mitroviciem w ataku, odpadła w play-offie mimo kadry wartej setki milionów na rynku transferowym. Kamerun — siedmiokrotni mundialowcy, kraj Rogera Milli i Samuela Eto’o — nie zakwalifikowali się po raz trzeci z rzędu, co zamyka całe pokolenie kameruńskich piłkarzy bez mundialowego doświadczenia. Walia, która na MŚ 2022 grała pierwszy raz od 1958 roku, nie powtórzyła sukcesu — Gareth Bale odszedł na emeryturę, a bez niego kadra straciła iskrę.

Lista nieobecnych to przypomnienie, że awans na Mistrzostwa Świata, nawet w formacie 48 drużyn, nie jest prawem danym — jest przywilejem wywalczonym na boisku. I każda z 48 drużyn, które jadą do Ameryki, ma obowiązek grać tak, jakby pamiętała, ilu chciało być na ich miejscu.

Czterdzieści osiem dróg do MetLife

Od Argentyny broniącej tytułu na MetLife Stadium po Curaçao debiutujące na boisku z Niemcami — drużyny Mistrzostw Świata 2026 tworzą najszerszą i najbardziej zróżnicowaną stawkę w historii piłki nożnej. Sześć konfederacji, cztery kontynenty, różnice budżetowe mierzone w setkach milionów euro — a mimo to, na 90 minut, każdy mecz zaczyna się od 0:0. To jest piękno mundialu: raz na cztery lata hierarchia zostaje zakwestionowana, a drużyny, które w eliminacjach były statystami, nagle piszą historię na oczach miliardów.

Dla polskiego kibica ten mundial to paradoks: nie gramy, ale mamy powody, żeby oglądać uważniej niż kiedykolwiek. Bez emocjonalnej inwestycji w wynik naszej reprezentacji możemy analizować chłodniej, obstawiać mądrzej i kibicować Czechom, Chorwacji czy Bośni z czystą przyjemnością, nie ze stresem. Możemy patrzeć na Szwecję bez nienawiści, a z analitycznym dystansem — bo zemsta to danie, które najlepiej serwować w postaci trafionego kuponu, nie bezproduktywnej złości.

A gdy 19 lipca ktoś podniesie puchar na MetLife Stadium w New Jersey — będziemy wiedzieć, że znaliśmy każdą z tych 48 drużyn, zanim piłka ruszyła ze środka boiska. I to jest przewaga, której żadna emocja nie da — tylko przygotowanie.

Opracowane przez redakcję „Pilkanoznamspl2026”.