Grupa A na MŚ 2026 — Meksyk, Korea Południowa, RPA i Czechy

Jedenasty czerwca 2026 roku, godzina dwudziesta pierwsza czasu polskiego. Estadio Azteca w Meksyku, ponad osiemdziesiąt tysięcy gardeł skanduje „Me-xi-co”. Na murawę wychodzą gospodarze turnieju przeciwko Republice Południowej Afryki w meczu otwarcia Mistrzostw Świata 2026. To będzie pierwszy gwizdek turnieju, na który czeka cały piłkarski świat — sto cztery mecze, czterdzieści osiem drużyn, trzydzieści dziewięć dni emocji.
Grupa A — pierwsza w kolejności alfabetycznej i pierwsza w kolejności emocjonalnej — to nie jest zwykła faza grupowa. To jest początek największego Mundialu w historii, a dwie z czterech drużyn w tej grupie mają szczególne miejsce w polskim sercu. Czechy jadą na swoje pierwsze Mistrzostwa Świata od dwudziestu lat, a my zostaliśmy w domu. Meksyk i Korea Południowa to mundialowe marki rozpoznawalne na całym świecie. Republika Południowej Afryki wraca po szesnastu latach nieobecności. Każda z tych drużyn ma swoją historię do opowiedzenia, a Grupa A na MŚ 2026 jest sceną, na której te historie się spotkają.
Ładowanie...
Meksyk jako gospodarz — presja osiemdziesięciu milionów kibiców
Wiem, co to znaczy grać u siebie na wielkim turnieju, bo widziałem to wielokrotnie z perspektywy analityka: presja gospodarza jest realna i mierzalna. Statystycznie drużyny-gospodarze Mistrzostw Świata wygrywają swoją grupę w siedemdziesięciu ośmiu procentach przypadków od 1998 roku. Meksyk ma wszelkie powody, by tę statystykę podtrzymać.
El Tri to drużyna, która na Mistrzostwach Świata jest jak zegar — niezawodnie wychodzi z grupy, ale równie niezawodnie odpada w pierwszej rundzie pucharowej. Od 1994 roku Meksyk awansował z fazy grupowej na siedmiu kolejnych turniejach i za każdym razem odpadał w jednej szesnastej finału. Ten wzorzec stał się tak przewidywalny, że Meksykanie mają na niego termin: „quinto partido” — piąty mecz, ten, którego nigdy nie wygrywają. Na domowym Mundialu cel jest jasny: przełamać klątwę.
Estadio Azteca, na którym Meksyk otworzy turniej, to jedno z najbardziej legendarnych miejsc w historii futbolu. Tu Diego Maradona strzelił „gola stulecia” w 1986 roku. Tu Pelé podniósł trofeum w 1970. Stadion leży na wysokości ponad dwóch tysięcy dwustu metrów nad poziomem morza, co daje gospodarzom naturalną przewagę — drużyny nieprzywyknięte do grania w rozrzedzonym powietrzu tracą wydolność już po sześćdziesięciu minutach. Meksyk gra tu od dekad i ta różnica jest realna.
Kluczowi gracze El Tri to Edson Álvarez w środku pola — maszyna do odzyskiwania piłek, która w West Ham United stała się jednym z najlepszych defensywnych pomocników Premier League — oraz Santiago Giménez, napastnik Feyenoordu, który w sezonie 2025/26 strzelił ponad dwadzieścia goli w Eredivisie. Na skrzydłach Hirving Lozano wciąż dostarcza szybkość i kreatywność, choć jego najlepsze lata mogą być już za nim. Meksyk ma też doświadczenie: trener Jaime Lozano buduje tę drużynę od 2023 roku z jasną wizją szybkiego, pressingowego futbolu wzorowanego na najlepszych europejskich modelach.
Dla obstawiania mecz otwarcia Meksyk — RPA to interesujący przypadek. Kursy na zwycięstwo Meksyku będą nisko — w okolicach 1.45-1.60 — co odzwierciedla przewagę gospodarza. Ale mecze otwarcia Mistrzostw Świata mają swoją specyfikę: drużyny grają ostrożnie, nerwy biorą górę, a gole padają rzadko. Na ostatnich pięciu turniejach trzy mecze otwarcia zakończyły się wynikiem do dwóch bramek łącznie. To warto mieć na uwadze, rozważając zakład na under 2.5 goli.
Korea Południowa — azjatycki tygrys z mundialową tradycją
Czerwiec 2002 roku. Cały świat ogląda z niedowierzaniem, jak Korea Południowa eliminuje kolejno Hiszpanię i Włochy, dochodząc do półfinału Mistrzostw Świata. To był jeden z najbardziej szokujących przebiegów w historii futbolu — drużyna z Azji w najlepszej czwórce planety. Dwadzieścia cztery lata później południowokoreański futbol jest w zupełnie innym miejscu — nie potrzebuje już cudu, by być konkurencyjny. Potrzebuje konsekwencji. I właśnie konsekwencja jest słowem, które najlepiej opisuje koreańską reprezentację w ostatnich latach.
Son Heung-min z Tottenhamu to bez wątpienia największa gwiazda azjatyckiego futbolu ostatniej dekady. W wieku trzydziestu trzech lat na MŚ 2026 wciąż będzie liderem reprezentacji, choć jego rola ewoluowała — mniej indywidualnych rajdów, więcej rozgrywania i kreowania dla młodszych kolegów. Lee Kang-in z Paris Saint-Germain to przyszłość koreańskiego futbolu — technicznie wybitny, z doświadczeniem gry na najwyższym europejskim poziomie. W środku pola Hwang In-beom z Crvenej Zvezdy zapewnia fizyczność i dynamikę.
Korea Południowa to drużyna, która na Mistrzostwach Świata potrafi zaskoczyć. Na turnieju w Katarze Koreańczycy wygrali z Portugalią 2:1 w fazie grupowej, co dało im awans do fazy pucharowej. Ten wynik nie był przypadkiem — koreański futbol oparty jest na dyscyplinie taktycznej, intensywności bez piłki i zdolności do grania ponad swoje możliwości w kluczowych momentach.
Taktycznie Korea Południowa pod wodzą trenera gra kompaktowym blokiem defensywnym, który potrafi wytrzymać presję nawet najlepszych drużyn, a następnie zabójczo kontratakować. Szybkość przejścia z obrony do ataku jest jednym z filarów koreańskiego stylu — Son na skrzydle potrafi zamienić odbitą piłkę w sytuację bramkową w ciągu pięciu sekund. Do tego dochodzi mentalność: koreańscy piłkarze biegają więcej, walczą intensywniej i rzadko się poddają. To kulturowa cecha, która na Mistrzostwach Świata warta jest więcej niż jakikolwiek schemat taktyczny. W Grupie A Korea jest drużyną, która może skomplikować życie każdemu rywalowi.
Republika Południowej Afryki — powrót po szesnastu latach
Ostatni raz Bafana Bafana grali na Mistrzostwach Świata w 2010 roku — jako gospodarze, na własnych stadionach, przy dźwiękach vuvuzeli. Tamten turniej zakończył się odpadnięciem w fazie grupowej mimo zwycięstwa nad Francją 2:1, bo remis z Meksykiem 1:1 i porażka z Urugwajem 0:3 zamknęły drogę. Szesnaście lat przerwy to wieczność w futbolu — całe pokolenie kibiców dorosło, nie widząc swojej reprezentacji na największej scenie.
Powrót RPA na Mistrzostwa Świata 2026 to historia determinacji. Kwalifikacje CAF (Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej) są brutalnie wymagające — dziewięć miejsc dla ponad pięćdziesięciu federacji, długie eliminacje w trudnych warunkach klimatycznych i logistycznych. Bafana Bafana przeszli przez ten proces, wygrywając swoją grupę kwalifikacyjną, co samo w sobie jest osiągnięciem godnym uwagi.
Percy Tau, doświadczony skrzydłowy z saudyjskiej ligi, oraz Themba Zwane w środku pola to filary drużyny. Ale prawdziwą siłą RPA jest kolektyw — trener Hugo Broos, Belg, który poprowadził Kamerun do mistrzostwa Afryki w 2017 roku, zbudował zespół oparty na solidnej organizacji defensywnej i szybkich kontrach. To nie jest drużyna gwiazd, ale drużyna drużyny.
Południowoafrykański futbol ma bogatą historię — to jedyny kraj afrykański, który organizował Mistrzostwa Świata, i jeden z niewielu, który ma profesjonalną ligę zdolną do utrzymania piłkarzy na konkurencyjnym poziomie bez konieczności emigracji do Europy. Premier Soccer League w RPA generuje przychody porównywalne z mniejszymi ligami europejskimi, co oznacza, że wielu graczy Bafana Bafana ma regularną praktykę meczową na przyzwoitym poziomie. W Grupie A RPA ma trudne zadanie — mecz otwarcia z Meksykiem na Aztece to jedno z najtrudniejszych wejść w turniej, jakie można sobie wyobrazić — ale w dalszych meczach z Koreą i Czechami szanse na punkty są realne. Kluczem będzie przetrwanie pierwszego meczu z jak najmniejszą stratą i skupienie się na punktach w drugiej i trzeciej kolejce.
Czechy — sąsiad, za którego będziemy kibicować
Kiedy trzydziestego pierwszego marca 2026 roku Polska przegrywała ze Szwecją i nasze mundialowe marzenia umierały, gdzieś w Pradze otwierali szampana. Czesi pojadą na Mistrzostwa Świata po dwudziestoletniej przerwie — ostatni raz byli na Mundialu w 2006 roku w Niemczech, gdzie odpadli w fazie grupowej po spektakularnym meczu z Ghaną. Jako Polak mam mieszane uczucia — cieszę się za słowiańskiego sąsiada, ale jednocześnie boli, że to oni jadą, a my nie.
Czeski futbol przeszedł transformację. Pokolenie, które wygrało Euro U-21 w 2015 roku — Patrik Schick, Tomáš Souček, Vladimír Coufal — jest teraz w pełni dojrzałe. Schick z Bayeru Leverkusen to napastnik zdolny do strzelania goli z każdej pozycji — pamiętamy jego fenomenalny gol z połowy boiska na Euro 2020 przeciwko Szkocji, który obiegł cały świat. Souček z West Ham to maszyna do biegania i wygrywania pojedynków powietrznych, piłkarz, który w jednym meczu potrafi przebiec czternaście kilometrów. Do tego dochodzi Adam Hložek, który w Hoffenheim udowodnił, że jest jednym z najzdolniejszych czeskich napastników od lat. W obronie Ladislav Krejčí z Girony dodaje jakości i doświadczenia z La Liga.
W Grupie A na MŚ 2026 Czechy są traktowane jako trzecia siła — za Meksykiem i Koreą, ale przed RPA. Kursy na awans Czech z grupy oscylują wokół 2.80-3.20, co implikuje prawdopodobieństwo w przedziale trzydziestu do trzydziestu pięciu procent. To uczciwa wycena, choć uważam, że lekko niedoszacowana. Czesi w meczach o wszystko potrafią zagrać ponad poziom — Euro 2020 (ćwierćfinał po wyeliminowaniu Holandii) to dowód. Na tamtym turnieju nikt nie dawał im szans, a oni systematycznie eliminowali wyżej notowanych rywali dzięki organizacji, dyscyplinie i odwadze taktycznej.
Dla polskiego kibica Czechy to naturalny obiekt sympatii w Grupie A. Kulturowa bliskość, wspólna piłkarska historia — pamiętamy wspólne eliminacje, derby Europy Środkowej, mecze pełne rywalizacji, ale i wzajemnego szacunku. Polacy i Czesi dzielą nie tylko granicę, ale i pewien stosunek do futbolu: pasję połączoną z wiecznym pesymizmem, nadzieję, która regularnie kończy się rozczarowaniem, i mimo to gotowość, by za każdym razem uwierzyć ponownie. Na MŚ 2026 Czesi będą reprezentować to, czego nam zabrakło: słowiańską tożsamość na największej scenie piłkarskiej. Kibicujmy im głośno.
Prognozy i kursy — kto wyjdzie z Grupy A na Mistrzostwach Świata 2026
Grupa A jest jedną z najbardziej wyrównanych grup turnieju. Nie ma tu drużyny z absolutnego topu — żadnej Argentyny, Francji czy Anglii — ale nie ma też drużyny, którą można z góry skreślić. To sprawia, że prognozowanie jest fascynujące i ryzykowne jednocześnie.
Meksyk jako gospodarz jest naturalnym faworytem grupy. Kursy na zwycięstwo Meksyku w Grupie A to okolice 1.80-2.00, co odzwierciedla przewagę własnego boiska, doświadczenie mundialowe i jakość składu. Meksykanie powinni wygrać grupę — pytanie brzmi, czy zrobią to przekonująco, czy z trudem. Historia podpowiada wariant drugi: Meksyk na Mistrzostwach Świata tradycyjnie wygrywa swoje mecze minimalnie, cierpiąc do ostatnich minut. Na turnieju w Katarze zremisowali z Polską 0:0 i przegrali z Argentyną 0:2, zanim pokonali Arabię Saudyjską 2:1 — za późno, by awansować. Tym razem przewaga własnego boiska powinna wystarczyć.
Korea Południowa to druga siła z kursem na awans w przedziale 1.70-1.90. Koreańczycy mają indywidualności (Son, Lee Kang-in), doświadczenie turniejowe i styl gry, który jest kłopotliwy dla każdego rywala. Oczekuję, że Korea zakwalifikuje się z drugiego miejsca.
Czechy i RPA walczą o trzecie miejsce, które w nowym formacie MŚ 2026 może wystarczyć do awansu. Moja prognoza daje przewagę Czechom — większa jakość indywidualna i doświadczenie europejskie powinny przeważyć. Czesi mają piłkarzy grających w Bundeslize, Premier League i Serie A, co daje im regularną praktykę na najwyższym poziomie klubowym. RPA z kolei opiera się na piłkarzach z ligi krajowej i lig azjatyckich, co oznacza niższy średni poziom indywidualny. Ale jeśli mecz Czechy — RPA zakończy się remisem, obie drużyny mogą mieć szanse na awans z trzeciego miejsca, pod warunkiem korzystnych wyników w pozostałych grupach.
Najciekawszym zakładem w Grupie A jest moim zdaniem kurs na Czechy jako drużynę, która zdobędzie więcej punktów niż RPA — to tzw. zakład head-to-head. Jeśli znajdziesz go u licencjonowanego bukmachera, warto rozważyć. Drugim interesującym zakładem jest under 2.5 goli w meczu otwarcia Meksyk — RPA. Trzecia opcja, bardziej ryzykowna: Czechy awansują z grupy — kurs w przedziale 2.80-3.20 oferuje przyzwoitą wartość przy realnym prawdopodobieństwie bliskim czterdziestu procent. Grupa A na MŚ 2026 to idealne miejsce na poszukiwanie wartości w kursach, bo uwaga mediów i bukmacherów skupi się na bardziej „glamour” grupach z wielkimi nazwiskami. A właśnie tam, gdzie nikt nie patrzy uważnie, wartość jest najłatwiejsza do znalezienia.
Kiedy jest mecz otwarcia MŚ 2026 i kto gra?
Mecz otwarcia Mistrzostw Swiata 2026 odbedzie sie jedenastego czerwca 2026 roku na Estadio Azteca w Meksyku. Zagraja Meksyk i Republika Poludniowej Afryki. W polskim czasie mecz powinien rozpoczac sie wieczorem — dokladna godzina zostanie potwierdzona przez FIFA w oficjalnym terminarzu.
Czy Czechy maja szanse na awans z Grupy A?
Czechy maja realne szanse na awans z Grupy A na MŚ 2026. W nowym formacie turnieju awansuja nie tylko dwie najlepsze druzyny z kazdej grupy, ale takze osiem najlepszych druzyn z trzecich miejsc. Czesi maja doswiadczenie turniejowe i mocny sklad z graczami takimi jak Schick i Soucek, co daje im solidne podstawy do walki o co najmniej trzecie miejsce.
Ile druzyn awansuje z Grupy A na MŚ 2026?
Z Grupy A bezposrednio awansuja dwie najlepsze druzyny. Dodatkowo druzyna z trzeciego miejsca moze awansowac jako jedna z osmiu najlepszych trzecich druzyn sposrod wszystkich dwunastu grup. W praktyce oznacza to, ze nawet trzy z czterech druzyn w grupie moga przejsc do fazy pucharowej.
Opracowane przez redakcję „Pilkanoznamspl2026”.
